Текст песни
Dziesięć miesięcy bez topa, przecieram kurze i traumy
Wydawało by się lepiej, ale pustka w chuj
Same wielkie rzeczy mamy jeszcze w planach
I wyrzuty sumienia kiedy chce pisać po blanta
Byłem wypruty z emocji, na tych bitach to ja
Zawsze pisze jak płaczę
Zawsze pisze jak gra
U mnie gra, serio gra
I naprawdę jest lepiej
Miałem farta ze dobiegłem
W tym wyścigu po szczęście
Zrobimy włam na serwery jeszcze chwila i pyknie
Jak nie pyknie to siądziemy, se z drineczkiem
Nad Wisłę
Nic nie zmieni się raczej, ważne że Ty będziesz obok
Jesteś moim przyjacielem, i dziś daje ci słowo że
To koniec już chyba nie chce tak
To koniec
Nadchodzi lepszy czas
To koniec już chyba nie chce tak
To koniec już
Numer osobisty
Dla nałogów zawsze będę, bo rozumiem to chłopak
Trzymam kciuki za kuzyna który walczy z tym do końca, nie gadamy już w ogóle
I to w sumie bardzo przykre
Bo razem zaczęliśmy se tą podróż po brzytwie
Spadam w dół, mówią ze się nie da
A ja mówią że się da, i chuj
Na to pluj, jak nie siedzi ci ten rap
Bez awantur
Od zawsze robię swoje i z daleka od poklasku
Miałem, dwa wybory
Albo przepaść, albo zagrać
Zawsze byłem dobry, ale nałóg lubi wracać
Karma dopadła mnie nie raz
wiem o czym mówię
Nie raz podwinie noga sie po dwóch piwkach w klubie
Dwa kolory jak Manchester
Sam nie wiem którym dziś będę
Oczy tylko widzą sukces
Już nie chce do tego wracać
Trochę pojebany, z Irysowej Radlin papa