Текст песни
Patrzysz, widzisz fajne auto?
Może to fart, może łeb na karku,
Może to drugie to fart…
Zazdro?
Patrzysz, widzisz trochę hajsu,
Patrzysz, widzisz fajne auto?
Może chciałbyś się zamienić, ej?
…a może nie warto!
Jestem kasztanowy ludzik,
Dojebane łapy, chude nogi, buty,
Betonowy, betonowy łeb, ej,
Stawy zapalone jak pet, ej.
Życie mam tak pojebane,
Że cokolwiek ci tu powiem,
To niewiele ci to da, typie.
Zmarnowany i wyjebany
Jak pra pa pa po stypie.
Nawet nie wiesz, co musiałem zrobić,
Żeby teraz to do ciebie nawijać.
Może masz za darmo wszystko,
To, co dla mnie jest unreal.
Może masz, a może nie masz – nie wiem,
Słucha tego teraz pewnie wielu z was.
Ma w chuj przejebane,
Nie pokaże tego, twarze mamy zalaminowane.
Nikt prócz ciebie nie wie,
Co przechodzisz backstage życia naszego,
A się uśmiechamy,
Jak naspeedowani na Insta, fejsie.
Kona, kona, kona, kona, kona,
Wola, wola, wola, wola, wola.
Kiedy krzywi w smutku twarz,
Więc robisz sobie bekę, bo to wszystko, co masz.
Co by miało wartość, gdybym mógł od jutra cofać czas?
Ile nienazwanych dróg przed sobą jeszcze mam?
To nie zazdrość sprawi, że poczujesz szczęścia smak.
Jeśli możesz, zrób to dla mnie,
Nie zmarnuj tego dnia.
Co by miało wartość, gdybym mógł od jutra cofać czas?
Ile nienazwanych dróg przed sobą jeszcze mam?
To nie zazdrość sprawi, że poczujesz szczęścia smak.
Jeśli możesz, zrób to dla mnie,
Nie zmarnuj tego dnia.
Serce brudne jak Diana,
Napierdala jak Diana w mostek.
Niedobory mocy, tlenu, snu
I wciąż ten…
Ból, ból, jebany ból.
Już nie pamiętam, jak to jest się czuć
Normalnie.
Co znaczy “normalnie”?
Nie wiem, normalnie.
Znamy jedną perspektywę – swoją.
Nie wiesz, czego nie wiesz – no bo.
Może sam bym siebie tak oceniał (z boku),
Gdybym był tobą.
Nawet nie pytali, czemu nie mnie na scenie.
Wyrokami ferowali: jeb, jeb, jeb, jebać.
Patrzyłem z boku, nie mogąc powiedzieć nic,
A miałem rozjebać!
Scenę jak Kurt Cobain,
A leżę jak Kurt Cobain.
Cztery litery ZZSK,
I na ch**a ci cały hajs?
Mój drip to pot na skroni,
Tak jak kapie na grunt,
Tak hoduję bunt.
Mój swag to fakt,
Jak bardzo nie widać tego od lat.
Pół na glebie dnia wstaję,
Wstaję, by paść, padam, by wstać, fire.
Still burns in my veins,
Never hold me down,
Will never hold me down again.
Co by miało wartość, gdybym mógł od jutra cofać czas?
Ile nienazwanych dróg przed sobą jeszcze mam?
To nie zazdrość sprawi, że poczujesz szczęścia smak.
Jeśli możesz, zrób to dla mnie,
Nie zmarnuj tego dnia.
Co by miało wartość, gdybym mógł od jutra cofać czas?
Ile nienazwanych dróg przed sobą jeszcze mam?
To nie zazdrość sprawi, że poczujesz szczęścia smak.
Jeśli możesz, zrób to dla mnie,
Nie zmarnuj tego dnia.